fot. www.robertrumas.pl

Robert Rumas
Manewry miejskie

projekt: 1998
realizacja: 2000-2005
różne miasta
akcja

Od 2000 roku Robert Rumas przeprowadził szereg akcji pod nazwą Manewry miejskie, m.in. w Gdańsku, Krakowie, Bytomiu czy Szczecinie, a także za granicą. Polegały one na stworzeniu równoległych do oficjalnych map rzeczywistego życia miast z ich problemami (po ich uprzednim zbadaniu) oraz na umieszczaniu w przestrzeni miejskiej specjalnie zaprojektowanych tablic przypominających do złudzenia blaszane znaki drogowe. Znaki te, odwołując się do systemu organizacji ruchu – nakazów, ograniczeń czy zakazów – informowały np. o miejscach sprzedaży narkotyków, pobiciach, prostytucji czy samobójstwach.

Na ulicach wybranych miast znalazły się więc między innymi takie znaki: „Kibice”, „Uwaga na sikających w bramie”, „Noworodek w śmietniku”, „Uwaga bezdomni”, „Droga katolicka”, „Tu wolno żebrać”, „Zakaz plotkowania”, „Samogwałty”, „Miejsce do żebrania”, „Tu się uprawia seks”, „Molestowanie seksualne dzieci”, „Wjazd tylko dla mężczyzn”, „Seks 500”, „Porwania”, „Strzeż się”, „Łapówki”, „Homoseksualiści”.

Rumas umieszczał je w charakterystycznych dla poszczególnych miast miejscach, do których już samo dotarcie oraz poznanie ich specyfiki i historii wymagało wiedzy insiderskiej. Nie wahał się pokazywać miejskich rewersów, miejsc nieaprobowanych przez mieszkańców czy władze miasta, knajackich, „gorszych”, ukazując przy tym zmarginalizowane grupy i ich wypartą często obecność na granicach społecznej rzeczywistości.

Do miejsc i stojących za nimi historii docierał, prowadząc zakrojone na szeroką skalę poszukiwania w internecie, prasie oraz rozmawiając z ludźmi podczas swoich rozlicznych wędrówek. Zdobywał też potrzebną do przeprowadzeniu akcji wiedzę lokalną, którą na co dzień posługują się mieszkańcy– metodologia projektu zakładała przecież „manewry”, nawiązujące do tytułu akcji, jednak nie wojenne, a „miejskie”. Działania odbywały się w lokalnej instytucji sztuki. Rumas tworzył, jak to nazywał, poruszając się nadal w terminologii strategiczno-militarnej, swoiste „centra dowodzenia”. Odwiedzający galerię mogli pochylić się nad ogromnym stołem z podświetlonym planem miasta i zaznaczać na nim miejsca, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę. Mieszkańcy dzielili się w ten sposób z artystą swoimi mapami mentalnymi, wiedzą, spostrzeżeniami i lękami.

Oswajanie wybranych miejsc odbywało się więc z jednej strony przez ich uświadomienie i rozpoznanie, a z drugiej przez nazwanie i ujawnienie. Podjęte przez artystę praktyki przestrzenne stawiały jednocześnie pytania o to, co i komu wolno w przestrzeni publicznej. Akcja pokazała, że nielegalne ingerencje spotkały się z reakcją władz i niemal we wszystkich przypadkach tabliczki były szybciej niż później zdejmowane.

Nielegalne znaki zaburzały warstwę informacyjną miasta, i – by odnieść się do klasycznych pojęć zaproponowanych przez Michela de Certeau – były oddolnymi taktykami ścierającymi się ze strategiami władzy i prowadzonymi przez nią oficjalnymi, narzuconymi narracjami. Praca Rumasa pokazuje więc, że tworzenie map świadomości sfery publicznej wydaje się bardziej istotne od umieszczania w niej prac, a z pewnością kluczowe w jej rozumieniu.