fot. Wiesław Sokołowski


Park Rzeźby na Bródnie

Warszawa, od 2009

Park na Bródnie to imponująca enklawa zieleni, ubogacona stawami i pagórkami, położona w wśród bloków mieszkalnych. Dwudziestopięciohektarowy teren znajduje się w centrum osiedla mieszkaniowego, między ulicami Kondratowicza, Chodecką, Wyszogrodzką i przedłużeniem ulicy Łabiszyńskiej. Park powstał w latach 1976-1978 na terenie dawnych pól uprawnych. Za jego projekt odpowiadała Stefania Tarczyńska. Pierwsza modernizacja w 1997 roku przyniosła przebudowę układów zieleni, budowę nowych placów zabaw oraz boisk do koszykówki. W ostatnich latach wykonano remont schodów parkowych, nawierzchni pasażu oraz zamontowano nowe oświetlenie i pochylnie dla niepełnosprawnych. Obecnie park otaczają także ścieżki rowerowe, a zimą można korzystać z górki saneczkowej.

Park stał się miejscem pionierskiej współpracy wielu podmiotów w celu zagospodarowania przestrzeni publicznej. Na jego terenie, z inicjatywy Zarządu Dzielnicy Targówek, a w szczególności ówczesnego wiceburmistrza Krzysztofa Bugli, utworzono pierwszy w stolicy Park Rzeźby. Zarząd zgłosił się do Pawła Althamera, artysty, który od 11. roku życia mieszka i tworzy na Bródnie, z prośbą o wprowadzenie na teren parku obiektów sztuki publicznej. Jak tłumaczył wiceburmistrz: „Park to miejsce, które powinno być chronione z każdego punktu widzenia – jako teren wypoczynku i rekreacji, do możliwości odreagowania po galopadzie współczesnego świata i życia codziennego, do pewnego wyhamowania codzienności i stąd nie ma tu zakusów na to, żeby zbudować tam kolejne osiedle mieszkaniowe […]. Wbrew pozorom, ci krwiożerczy urzędnicy to nie są do końca ludzie bez duszy i wrażliwości”.

Zarządowi Dzielnicy i Althamerowi udało się zaangażować w projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które pełni w nim rolę instytucjonalnego „akuszera”. Dzięki temu Park Rzeźby stał się przedsięwzięciem szczególnym, bo powstał dzięki współpracy lokalnych urzędników (inicjatorów), artysty i instytucji sztuki.

Park Rzeźby jest w założeniu parkiem społecznym – ma angażować społeczność Bródna, ogniska artystyczne, domy kultury, wykorzystywać pomysły dzieci, umożliwiać współtworzenie go osobom niepełnosprawnym. Jego nadrzędną ideą jest tworzenie i dbanie o więzi wśród mieszkańców tej bardzo zróżnicowanej społecznie dzielnicy.

Słowo od eksperta

Najważniejszą cechą jakościową idei Parku jest jego otwarta forma, która nie sprowadza kolejno powstających dzieł do „wiecznotrwałego” pomnika, ale świadomie bazuje na tradycjach minimalizmu i praktyk partycypacyjnych. Rzeźby nie powstają z myślą o jednej nadrzędnej czy określonym surowcu, są dynamiczną odpowiedzią na kontekst, czas i miejsce, oraz - last but not least - sfera idei przeważa w nich nad materią.

Stanisław Ruksza

 

Coroczne odsłony projektu przynoszą kolejne dzieła polskich i zagranicznych twórców, powiększając kolekcję Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Kuratorami projektu są Sebastian Cichocki, Katarzyna Karwańska oraz Zofia Czartoryska.

 

Bez tytułu (Przewrócony domek herbaciany z ekspresem do kawy), Unititled (tilted teahouse with coffeemachine) Rirkrit Tiravanija
rzeźba, 2005; na Bródnie w latach 2009-2010, replika od 2010

Rirkrit Tiravanija, bez tytułu (Przewrócony domek herbaciany z ekspresem do kawy), fot. Aleksandra Litorowicz

Rzeźba nazywana Domkiem Herbacianym ma formę sześcianu o powierzchni z polerowanej stali, w której odbija się, jak w lustrze, okoliczna zieleń oraz sylwetki oglądających. Jest posadowiony w trawie na jednym ze swoich wierzchołków, co w połączeniu z metalicznym kolorem ścian, przywołuje na myśl futurystyczne wizje. Wąskie wejście po schodkach prowadzi do niewielkiego, pustego wnętrza o drewnianej podłodze.

Domek nie bez powodu umiejscowiony jest pośrodku parku, na przecięciu alejek. Został zaprojektowany jako miejsce kreujące sytuację spotkania, współdziałania, w którym będzie dochodzić do interakcji, gdzie będzie można spędzić czas czy schronić się przed deszczem. Podczas inauguracji Parku Rzeźby znajdował się tu ekspres do kawy, z którego korzystali goście i przechodnie. Rzeźba w 2010 roku została wywieziona do Berlina, a zastąpiła ją replika autorstwa Pawła Althamera. 

Rirkrit Tiravanija, bez tytułu (Przewrócony domek herbaciany z ekspresem do kawy), fot. puszka.waw.pl

Domek co jakiś czas był poddawany aktom wandalizmu. Jego wnętrze jak i zewnętrze było malowane, pokrywane tagami, służyło za toaletę oraz miejsce spożywania alkoholu. Rzeźba była więc tajemniczym „zaułkiem”, w którym nie wiadomo, kogo spotkamy i czy trafimy akurat na przyjemną sytuację. Niemniej, artysta wcale nie zakładał, że spotkania z Innym są proste.

Z tego powodu Domek przez większą część roku jest zamykany na klucz, natomiast w ciepłe weekendy czy przy okazji różnego rodzaju wydarzeń pełni funkcję miejsca spotkań. W roku 2010 Michał Mioduszewski zainicjował tutaj działalność Domku Herbacianego, bezgotówkowego miejsca spotkań. Korzystanie z niego w celu realizacji przeróżnych inicjatyw poskutkowało doprowadzeniem do niego elektryczności (w 2015 roku) dzięki budżetowi partycypacyjnemu. U podstaw tych działań leżała próba zmiany złych skojarzeń i nieprzyjemnego kontekstu, w jakim rzeźba znalazła się przez akty wandalizmu oraz powrót do zakładanej funkcji Domku jako funkcjonalnego obiektu sztuki.

 

Odwrócony kalejdoskop lodowy (Negative Glacier Kaleidoscope), Olafur Eliasson
rzeźba, 2007 (na Bródnie od czerwca 2009 do sierpnia 2016)

Olafur Eliasson, Odwrócony kalejdoskop lodowy, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Wykonany ze szkła i stali kalejdoskop w kształcie trójkąta został zanurzony w ziemi, wystając z niej nieco ponad 10 centymetrów. Przywodził porównania do szczeliny utworzonej przez spadającą gwiazdę. Zatopioną w głębinach gwiazdą był wielościan Keplera-Poinsota, który wydaje się, że utknął w środku trójkąta. Zaglądając w głąb kalejdoskopu można było dostrzec różnokolorowe refleksy. Było to możliwe również nocą, dzięki dyskretnie oświetlonemu wnętrzu.

Olafur Eliasson, Odwrócony kalejdoskop lodowy, fot. puszka.waw.pl

Wcześniej instalacja stworzona przez duńsko-islandzkiego artystę zaprezentowana została w bruku przed berlińską Galerią neugerriemschneider. W drugiej, bródnowskiej lokalizacji, Kalejdoskop eksponowany był w przestrzeni zielonej, jeszcze bardziej podkreślając interesujące Eliassona aspekty, czyli związki z naturą, tym co prawdziwe i tym, co sztuczne, związki percepcji z lokalizacją czy zmienne takie jak kolor, barwa, światło, warunki atmosferyczne. Wystawiony na działanie kropel wody, gradu i promieni słońca kalejdoskop pozostawał więc w ciągłej zmianie i na nowo definiował swoją relację z widzem.

Kalejdoskop został zdemontowany i zwrócony Eliasson Studio w sierpniu 2016 roku w związku z zakończeniem okresu umowy wypożyczenia. Zastąpiła go Drabinka Nika Kosmasa.

 

Krata, Monika Sosnowska
rzeźba, 2009

 Monika Sosnowska, Krata, fot. puszka.waw.pl

Znajdująca się na trawniku rzeźba w kształcie spłaszczonej kuli o średnicy około 4 metrów wykonana jest z ornamentalnie ukształtowanych prętów zbrojeniowych. Jest silnie zakorzeniona w bródnowskim kontekście – bezpośrednią inspiracją były dla artystki kształty i wzory krat, jakie mieszkańcy osiedla montują w oknach swoich mieszkań na parterach, oddolnie i nieświadomie wpływając w ten sposób na wygląd przestrzeni wspólnej.

 Monika Sosnowska, Krata, fot. puszka.waw.pl

Mimo wyrytego w kamiennej tabliczce zakazu wchodzenia na rzeźbę dzieci nie szczędzą sobie zabaw i wspinaczek, traktując rzeźbę jako jednoobiektowy plac zabaw. Krata stała się też śmietnikiem, do którego wnętrza wrzuca się śmieci, np. puste butelki.



Raj, Paweł Althamer
rzeźba-ogród, 2009

 Paweł Althamer, Raj, fot. puszka.waw.pl

Założenie ogrodowe nad mniejszym stawem to wciąż zmieniająca się przestrzeń – wraz ze zmianami pór roku, temperatury, światła zmienia swój charakter i wygląd. Panujący tutaj mikroklimat wytwarzają między innymi różne gatunki drzew, krzewy róż i magnolii. Do Raju można wejść przez „portal”, czyli dwa roślinne filary układające się w kształt bram, a strzeże go „pielgrzym”, czyli krzew układający się w formę podobną do pochylonej postaci.

Paweł Althamer, Raj, fot. puszka.waw.pl

By stworzyć obraz raju, Paweł Althamer zaprosił do współpracy dzieci z pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 285. Na podstawie reprodukcji obrazów z wyobrażeniami raju stworzyły własne projekty, które potem artysta wraz z architektem krajobrazu Marcinem Trojanowskim przełożył w roślinną rzeźbę. W 2010 roku podczas II edycji Parku Rzeźby na Bródnie, Raj został rozbudowany – zasadzono w nim nowe rośliny, a w jednym ze stawów zainstalowano rzeźbę-fontannę Sylwia.

Wydaje się, że Raj najbardziej zaadaptował się do przestrzeni parku i jest najkorzystniej odbierany. Być może dlatego, że sam współtworzy jego krajobraz. Nie ma wyraźnie zaznaczonych granic, przez co zaprasza do wypoczynku na ławkach i nad stawem. Zakotwiczył się na dobre w świadomości mieszkańców do tego stopnia, że zakochani i młode pary bardzo często robią sobie zdjęcia u jego wrót. Nie brak tu również sesji fotograficznych pierwszych komunii i innych uroczystości – wszystko to świadczy o tym, że Raj jest przestrzenią oswojoną i swojską, częścią lokalnego materialnego i symbolicznego krajobrazu.

 

Nie jesteś sam (Czy Ziemia istniałaby bez Słońca?), You Are Not Alone (Would There be Earth Without the Sun?), Susan Philipsz
instalacja dźwiękowa, 2010

 Susan Philipsz, Nie jesteś sam (Czy Ziemia istniałaby bez Słońca?), fot. puszka.waw.pl

Susan Philipsz w parku wypełnionym artefaktami stworzyła niewidzialną instalację złożoną z dźwięków. Jedynym obecnym w przestrzeni śladem pracy jest metalowy słup z dwoma megafonami. Szkocka artystka wykonała na wibrafonie krótkie sygnały radiowe polskich i zagranicznych rozgłośni, takie jak przerywniki, melodyjne kuranty, i wpuściła je w przestrzeń parku w 15-minutowych odstępach. Stworzyła tym samym ścieżkę dźwiękową, której wszechobecność zakotwicza słuchającego w miejscu i redefiniuje jego cielesną i mentalną relację z nim, ale i odsyła w zupełnie inne, nawet odległe „dźwiękowe” krajobrazy.

 Susan Philipsz, Nie jesteś sam (Czy Ziemia istniałaby bez Słońca?), fot. puszka.waw.pl

Ten co kwadrans bijący zegar ma stale przypominać o polskiej tradycji opozycyjnej, tak bardzo powiązanej z radiem. Artystkę zainspirowała nie tylko niepoślednia rola radia w tym trudnym okresie historycznym, ale także współczesny krajobraz Bródna pełen anten transmitujących globalne treści.

Susan Philipsz, Nie jesteś sam (Czy Ziemia istniałaby bez Słońca?), fot. puszka.waw.pl

Bez tytułu (interwencje malarskie), Katarzyna Przezwańska
interwencje malarskie, 2010

 Katarzyna Przezwańska, bez tytułu (interwencje malarskie), fot. dzięki uprzejmości artystki

W ramach malarskich interwencji artystka pokryła kolorową farbą miejsca pęknięć czy zużycia i zniszczenia, na przykład na niedoskonałościach asfaltu, ale i w typowych dla parku punktach, takich jak sadzawki, ławki czy donice. Artystka zaznaczyła także miejsca naturalnego nieporządku w parkowej materii, na przykład pęknięcia spowodowane przez ruch ziemi czy szczeliny stworzone przez rośliny przebijające beton. Zestaw użytych kolorów, zawierający zarówno stonowane, jak i odważne barwy, wynikał z otoczenia architektonicznego oraz naturalnego.

 Katarzyna Przezwańska, bez tytułu (interwencje malarskie), fot. dzięki uprzejmości artystki

Kilkanaście interwencji, by przetrwały, wymagają dokładania świeżej farby na blaknące z czasem elementy. Kształt tego „żywego obrazu” zmienia się także ze względu na odnowę czy usuwanie elementów parkowej infrastruktury.

Katarzyna Przezwańska, bez tytułu (interwencje malarskie), fot. dzięki uprzejmości artystki

 

Sylwia, Paweł Althamer i Grupa Nowolipie
rzeźba, 2010

 Grupa Nowolipie, Sylwia, fot. Aleksandra Litorowicz

Rzeźba-fontanna została zainstalowana w stawie na terenie Raju. Wykonana z brązu, wężowłosa Sylwia to naga, leżąca na powierzchni tafli kobieta, z której sutków tryskają strumienie wody. Każdą jej część zaprojektował inny członek Grupy Nowolipie, tworzonej przez osoby chore na stwardnienie rozsiane, z którymi Paweł Althamer prowadzi cotygodniowe zajęcia plastyczne.

 

Toguna, Paweł Althamer i Youssouf Dara
rzeźba, 2011

Paweł Althamer i Yossuf Dara, Toguna, fot. Aleksandra Litorowicz 

Projekt afrykańskiej Toguny powstał na kanwie fascynacji Pawła Althamera kulturą Dogonów, afrykańskiego ludu zamieszkującego południowo-środkowe Mali. Artysta zaprosił do Polski malijskiego rzeźbiarza Youssoufa Darę, który z drewna i słomy stworzył otwartą chatę o grubym dachu podpartym rzeźbionymi kolumnami, która w jego kulturze służy za miejsce spotkań i narad, a także rozwiązywania konfliktów. Przeniesiona na teren Bródna ma pełnić rolę miejsca spotkań, integracji, schronienia, a nawet być wykorzystywana jako przystanek autobusowy. Jest jednak zdecydowana różnica między dogońską a bródnowską toguną – do tej pierwszej nie mają wstępu kobiety w wiosce, co ma chronić je przed klątwą uniemożliwiającą zajście w ciążę.

Paweł Althamer i Yossuf Dara, Toguna, fot. Aleksandra Litorowicz

 

Bródno, Jens Haaning
rzeźba, 2012

Jens Haaning, Bródno, fot. Wiesław Sokołowski 

Wykonana z cegieł i cementu rzeźba Bródno ma 16 metrów długości i może budzić skojarzenia z ikonicznym napisem „Hollywood”, czyli Hollywood Sign w Hollywood Hills. Monumentalna rzeźba duńskiego artysty nawiązuje do początków osiedla i ówczesnych domów budowanych z cegieł, jest także nowym, gotowym do bezpłatnego wykorzystywania logotypem osiedla.

Projekt jest stworzony specjalnie dla Bródna i, jak przyznaje artysta, ma sens tylko w tym konkretnym miejscu, a jest pokłosiem wielokrotnych podróży artysty do Polski. Napis ma nie tylko wchodzić w relację i być otwarty na odczytania dla mieszkańców osiedla. Także dla artysty stanowi dzieło, które budzi w nim wiele odniesień do swojego życia. Z jednej strony jest odwołaniem do budownictwa masowego w Danii, jak i bardzo dawno nie wykorzystywanych przez niego strategii twórczych polegających na tworzeniu wyraźnych, materialnych obiektów.

 

Anioł Stróż, Roman Stańczak
rzeźba, 2013

 Roman Stańczak, Anioł Stróż, fot. Aleksandra Litorowicz

Trzymetrowy anioł stróż z rozpostartymi skrzydłami i złożonymi dłońmi został przedstawiony na wysokim drewnianym słupie. Strzeże wejścia do pobliskiego Raju. Wykonany jest ze starego drewna pokrytego metalem i pozłacany. Artysta nazywa go stylem emocjonalnym, który czerpie ze sztuki ludowej, ale i klasycznej czy barokowej, w której podczas procesu twórczego ważniejsze są głębokie emocje niż techniczna doskonałość i oddanie anatomicznych szczegółów i zasad.

 Roman Stańczak, Anioł Stróż, fot. Aleksandra Litorowicz

Autorem rzeźby jest Roman Stańczak, wychowanek pracowni prof. Grzegorza Kowalskiego na warszawskiej ASP i przedstawiciel sztuki krytycznej, który w 1997 roku zniknął ze sceny artystycznej. Wizja przezroczystego, świecącego światłem anioła, a także przypadkowe spotkanie z niewidzianym od wielu lat przyjacielem ze studiów Pawłem Althamerem, skłoniły go do stworzenia rzeźby.

 Roman Stańczak, Anioł Stróż, fot. Aleksandra Litorowicz

Kiedy Althamer zaproponował mu włączenie się w projekt Parku Rzeźby, artysta wiele dni musiał spędzić w Szpitalu Bródnowskim obok parku. Dlatego właśnie Anioł oprócz tego, że jest dedykowany pamięci malarza Jerzego Stajudy, to wykonany jest także dla osób spotkanych przez artystę podczas jego hospitalizacji. Ma być także drogowskazem dla młodych ludzi, którym być może pomoże wypełnić ich potrzeby duchowe czy religijne.

 

Do odnalezienia (To be found), Ai Weiwei
rzeźba, 2014

Ai Weiwei, Do odnalezienia, fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 

Mimo że tego nie widzimy, musimy uwierzyć, że na terenie bródnowskiego Parku Rzeźby światowej sławy chiński artysta Ai Weiwei wykonał nietypową rzeźbę. Obiekt spoczywa pod ziemią. Na wierzchołkach wyobrażonego trójkąta równobocznego, którego wierzchołki oddalone są o sto metrów, w głębokich cylindrycznych dołach zakopane zostały trzy repliki chińskich waz. W jednym dole w odcieniu niebieskim, w drugim – czerwonym, w trzecim w obu tych kolorach. Miejsca spoczynku przedmiotów nie są jednak w żaden sposób oznaczone, a zagęszczający się stale trawnik przyczyni się do ich ostatecznego zniknięcia.

 Ai Weiwei, Do odnalezienia, fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Porcelanowe wazy, których repliki artysta wykonał w ramach pracy nad cyklem „Ghost Gu Coming Down the Mountain”, pochodzą z XIV wieku. Jedna z nich, zdobiona sceną z postacią stratega Wang Xu, została sprzedana na aukcji w londyńskim domu aukcyjnym Christie's za ponad 27,5 mln dolarów. Repliki zostały przez Ai Weiweia potłuczone i ponumerowane, a ich skorupy oddane bródnowskiej ziemi przy pomocy mieszkańców i przyjezdnych, którzy dokonali ich własnoręcznego zakopania w ziemi i torfie.

Projekt pokazuje charakterystyczne dla artysty poszukiwania i strategie artystyczne. Nie pierwszy raz bada on powiązania między fetyszyzowanym dziełem sztuki a repliką, tworzeniem a destrukcją, znakiem a mitem.

 Ai Weiwei, Do odnalezienia, fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Na Bródnie to, co zakopane, zacznie kiełkować sensami i mitami. Stanie się tajemnicą, legendą, skarbem czekającym na odkrycie. Być może niewidoczna rzeźba będzie tematem podań przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez okolicznych mieszkańców.

Ai Weiwei, Do odnalezienia, fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 

Mimo że Ai Weiwei projekt wykonał zdalnie, bo reżim kraju nie pozwala mu opuszczać jego granic, Do odnalezienia wyraźnie wpisane jest w lokalny kontekst. Odczytywanie historii „z ziemi”, bardziej solidnej niż ulotna ludzka pamięć, jak wspomina kurator projektu Sebastian Cichocki, przywołuje warszawską ziemię jako świadka historii. Bródno, jako najstarsza wczesnośredniowieczna osada dzisiejszej Warszawy, jest bowiem idealnym miejscem do poszukiwań śladów przeszłości, a warszawska ziemia pamięta gruzy zbombardowanego miasta czy moment, w którym pomagała budować historię miasta i jego mieszkańców, jak w przypadku archiwum warszawskiego getta zakopanego przez Emanuela Ringelbluma w metalowych skrzyniach czy bańkach po mleku. Te przykłady można by mnożyć.

 Ai Weiwei, Do odnalezienia, fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Konceptualne dzieło Chińczyka, zakotwiczone też w tradycji landartowej, jest skupione przede wszystkim na temacie pamięci i zapominania przy pomocy kulturowego artefaktu mówiącego o życiu na ziemi. Czy stanie się opowieścią dla obcych cywilizacji? Wtedy odnalezienie chińskich drogocennych antyków na bródnowskim blokowisku będzie świadczyło jeszcze o czymś dodatkowym – relatywności historii.

 

Zadomowienie, Honorata Martin
performance, 2015

 Honorata Martin, Zadomowienie, fot. Monika Kozub, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Na terenie Parku Bródnowskiego Honorata Martin rozbiła duży namiot z folii i drewna, rozwiesiła sznur na pranie, wystawiła stolik i urządziła przestrzeń domową, ale także pracownię malarską na świeżym powietrzu.

Honorata Martin, Zadomowienie, fot. Monika Kozub, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Część mieszkańców Bródna spędza z nią czas, odwiedza, dzieli się jedzeniem, spożywa wspólne posiłki, rozmawia. Właśnie ta codzienność i świeżo nawiązane relacje stają się budulcem otwartej sytuacji artystycznej o rozmytych granicach, na której ostateczny kształt wpłynęli współuczestniczący w wydarzeniu.

Honorata Martin, Zadomowienie, fot. Monika Kozub, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Mimo że artystka spotkała się na miejscu z dużą dozą życzliwości i otwartości, projekt był jednakże krytykowany. Dyskutowano między innymi o zasadności finansowania tego typu tymczasowych działań ze środków publicznych, ich wartości artystycznej, a także etycznej (jakoby w oczach przeciwników artystka odgrywała los osoby bezdomnej).

Honorata Martin, Zadomowienie, fot. Monika Kozub, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Drabinka, Nik Kosmas
instalacja, 2016

Nik Kosmas, Drabinka, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Działania w 2016 roku w Parku Rzeźby na Bródnie skupiły się również na rzeźbie… własnego ciała. Artysta, na co dzień sięgający do odmętów postinternetu, w parku Bródnowskim przeprowadził bardzo realny trening, daleki od wirtualnej rzeczywistości. Zaprezentował mieszkańcom jak najlepiej zadbać o relaks i swoją kondycję, w zgodzie z kuratorskim hasłem związków cielesności z widowiskowością. Każdy z użytkowników parku, może nabrać tężyzny na kolorowych wolnostojących drabinkach gimnastycznych stworzonych przez artystę. Nik Kosmas gościł już z tym projektem podczas 9. Berlińskiego Biennale w 2016 roku, gdzie pokazywał trzy tego typu instalacje.

 

Mieszczanie z Bródna, mieszkańcy Bródna
pomnik, 2016

Mieszczanie z Bródna, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

3 września w ramach VIII odsłony działań w parku Bródnowskim mieszkańcom i przyjezdnym ukazał się nietypowy pomnik. Piknik inaugurujący odbył się w szczególną dla bródnowskiej społeczności rocznicę, ponieważ przed stu laty, 8 kwietnia 1916 roku, mieszkańcy terenu dzisiejszego Bródna zostali formalnie warszawiakami. Bacząc na ten fakt, Paweł Althamer zainspirowany rzeźbą Augusta Rodina Mieszczanie z Calais z 1885 roku ku czci bohaterskich mieszkańców okupowanego miasta, postanowił zainspirować mieszkańców Bródna do wspólnego stworzenia ich własnego pomnikowego autoportretu.

Mieszczanie z Bródna, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Bródnianie odbyli więc serię warsztatów rzeźbiarskich w miejscach ich codziennych spotkań i aktywności czy pracy, takich jak siłownia i klub fitness, pracownia artystyczna, Park Rzeźby, Dom Kultury Świt, Urząd Dzielnicy Targówek, restauracja i kościół parafialny Marii Magdaleny, Bródnowski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Nie zapomniano również o ośrodku dla uchodźców. Uczestnicy warsztatów wykonali dziesięć rzeźb, używając całego spektrum bardziej i mniej typowych materiałów, tj. drewna, gipsu, wikliny, materiałów biurowych, pianki poliuretanowej, a nawet… pieczywa. W wyniku twórczej pasji powstały postaci bogini, poetki, urzędniczki, świętego, seniora czy sportowca.

Mieszczanie z Bródna, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Ósma już odsłona projektu odnosi się do współczesnych mieszczan jednej z najbardziej zróżnicowanych społecznie i etnicznie dzielnic Warszawy. Powstał tym samym autoportret zbiorowy tego, jacy są i jak się definiują mieszkańcy Bródna AD 2016. Pomnik, podobnie jak inne dzieła w parku, wpisuje się zarazem w założenia rozwijanego w tym miejscu parku społecznego, gdzie najważniejsze jest nawiązywanie i pielęgnowanie więzi i relacji międzyludzkich przy pomocy działań artystycznych. Czas pokaże, czy pomnik Mieszczan z Bródna ma naprawę tożsamościotwórczą moc. Nietrwałe w tej formie dzieło, nastawione raczej na proces, zostanie utrwalone przez odlanie w brązie w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku i wróci do Parku Rzeźby latem 2017 roku.

Mieszczanie z Bródna, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Mieszczanie z Bródna, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Mieszczanie z Bródna, fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie