Do odnalezienia

fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Ai Weiwei

Kierujemy się ku górującemu nad parkiem błyskającemu Aniołowi. Po drodze, patrząc w lewo, mimo że tego nie widzimy, musimy uwierzyć, że na terenie bródnowskiego Parku Rzeźby światowej sławy chiński artysta Ai Weiwei wykonał nietypową rzeźbę. Obiekt spoczywa pod ziemią. Na wierzchołkach wyobrażonego trójkąta równobocznego, którego wierzchołki oddalone są o sto metrów, w głębokich cylindrycznych dołach zakopane zostały trzy repliki chińskich waz. W jednym dole w odcieniu niebieskim, w drugim – czerwonym, w trzecim w obu tych kolorach. Miejsca spoczynku przedmiotów nie są jednak w żaden sposób oznaczone, a zagęszczający się stale trawnik przyczyni się do ich ostatecznego zniknięcia.

Porcelanowe wazy, których repliki artysta wykonał w ramach pracy nad cyklem „Ghost Gu Coming Down the Mountain”, pochodzą z XIV wieku. Jedna z nich, zdobiona sceną z postacią stratega Wang Xu, została sprzedana na aukcji w londyńskim domu aukcyjnym Christie's za ponad 27,5 mln dolarów. Repliki zostały przez Ai Weiweia potłuczone i ponumerowane, a ich skorupy oddane bródnowskiej ziemi przy pomocy mieszkańców i przyjezdnych, którzy dokonali ich własnoręcznego zakopania w ziemi i torfie.

Ai Weiwei, Do odnalezienia, fot. Nicolas Grospierre, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Projekt pokazuje charakterystyczne dla artysty poszukiwania i strategie artystyczne. Nie pierwszy raz bada on powiązania między fetyszyzowanym dziełem sztuki a repliką, tworzeniem a destrukcją, znakiem a mitem.

Na Bródnie to, co zakopane, zacznie kiełkować sensami i mitami. Stanie się tajemnicą, legendą, skarbem czekającym na odkrycie. Być może niewidoczna rzeźba będzie tematem podań przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez okolicznych mieszkańców.

Mimo że Ai Weiwei projekt wykonał zdalnie, bo reżim kraju nie pozwala mu opuszczać jego granic, Do odnalezienia wyraźnie wpisane jest w lokalny kontekst. Odczytywanie historii „z ziemi”, bardziej solidnej niż ulotna ludzka pamięć, jak wspomina kurator projektu Sebastian Cichocki, przywołuje warszawską ziemię jako świadka historii. Bródno, jako najstarsza wczesnośredniowieczna osada dzisiejszej Warszawy, jest bowiem idealnym miejscem do poszukiwań śladów przeszłości, a warszawska ziemia pamięta gruzy zbombardowanego miasta czy moment, w którym pomagała budować historię miasta i jego mieszkańców, jak w przypadku archiwum warszawskiego getta zakopanego przez Emanuela Ringelbluma w metalowych skrzyniach czy bańkach po mleku. Te przykłady można by mnożyć.

Konceptualne dzieło Chińczyka, zakotwiczone też w tradycji landartowej, jest skupione przede wszystkim na temacie pamięci i zapominania przy pomocy kulturowego artefaktu mówiącego o życiu na ziemi. Czy stanie się opowieścią dla obcych cywilizacji? Wtedy odnalezienie chińskich drogocennych antyków na bródnowskim blokowisku będzie świadczyło jeszcze o czymś dodatkowym – relatywności historii.